Operator Drabiny chodzi z koncertu na koncert z taką częstotliwością, że myli sobie kluby, daty i nazwy zespołów.

Najczęściej standardowa robota sprowadza się do obstrzelania każdego członka zespołu w poziomie i w pionie (niezbadane są wyroki Bożej Opatrzności i to, czy do druku trzeba pionu czy poziomu). Następnie powinno się uwiecznić publiczność ( o ile taka w ogóle się pojawiła), zrobić zdjęcia z tyłu sali ( o ile nadgorliwa ochrona nie zdąży wykopać Operatora wcześniej za drzwi) i pamiętać o perkusiście. W międzyczasie karta pamięci przyjmuje sześćset sześćdziesiąt sześć pierdyliardów zdjęć, z których do publikacji idzie 1/10.

Tyle w teorii. W praktyce Standardowy Operator Drabiny najpierw napoci się jak dziwka w kościele, nakombinuje się jak przechytrzyć świetlika, zawachluje się na śmierć kartonową paletą po piwie pozbywając się dymu pod sceną, potknie się z pięć razy w fosie i dopiero zrobi zdjęcie.

Po ponad sześciu latach, czterdziestu Kultach, piętnastu Sabatonach, pierdyliardzie zdjęć Zakka Wilde; dwa komputery, trzy aparaty i kilka dysków zewnętrznych później, Operatorowi jest już w zasadzie wszystko jedno i przestaje się jarać nawet kicającym Bruckiem czy innym płonącym Tillem. Pion, poziom, przesuwamy się dalej. Ciemno, jasno, dym, strobo, przesuwamy się dalej. I tak w kółko. Kilka (lub kilkanaście) godzin postprodukcji i wszystko zaczyna się od nowa.

Jednak od czasu do czasu kawałek plastiku umieszczony w Sony rejestruje coś dziwnego a Operator Drabiny zobaczy coś, czego odzobaczyć nie można:

 

1. Szatan który objawił się na koncercie Behemoth – teraz już chyba nie macie wątpliwości, że wszystkie pogłoski, które rozpowszechnia Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami są prawdą.

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

2. Mumia, która próbowała mnie namówić do “innych czynności seksualnych”:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

3. Formy życia, które doszły do wniosku, że faceci są beznadziejni i brzydcy, dlatego wybrały kogoś na swoim poziomie piękna i inteligencji:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

4. Nosorożec podczas nagłego ataku spawacza. Dzięki Bogu, że Floor była tak miła i mnie nie staranowała albo nie zjadła…

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

5. Pan Diabeł, któremu mino usilnych próśb z mojej strony nie odpadły uszy w czasie występu:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

6. Zjawa, dosłownie i w przenośni – zjawiła się i sobie poszła:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

7. Pani, która okazała się Panem.

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

8. Pani, która była Panią:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

9. Adam Lambert i jego krocz(ę)e:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

10. Klasyczny ogień z dupy. Kelly Hansen odpalił turboodrzutowy silnik i odleciał:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

11. Buty Joakima Brodéna, pozwólcie, że to zdjęcie zostawię bez komentarza:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

12. Pan, który podczas koncertu wymieniał olej pod sceną:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

13. Onaniści:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

 

14. Święty Jerzy:

Co się zobaczyło, już się nie odzobaczy.

Ciąg dalszy zapewne nastąpi…

2018-06-02T13:39:05+00:00